Prom na Stromboli
Tablica odjazdów w porcie w Milazzo pokazywała, że mój wodolot jest opóźniony o czterdzieści minut, zanim jeszcze zdążyłem znaleźć właściwe wyjście, a kobieta przy kasie wzruszyła ramionami w sposób, który jasno mówił, że to nic niezwykłego. Czytałem wcześniej, w teorii, że rejsy na Wyspy Liparyjskie zależą od morza. Ale dopiero stojąc przy tej kasie i patrząc, jak godzina odjazdu cicho się przesuwa, po raz pierwszy naprawdę dotarło do mnie, że to może dotyczyć akurat mnie, akurat tego dnia.
Jak w ogóle dostać się do Milazzo
Milazzo leży około 40 minut jazdy samochodem od Mesyny — to pracowite miasto portowe, a nie atrakcja turystyczna sama w sobie, więc większość odwiedzających, mnie samego nie wyłączając, traktuje je wyłącznie jako bramę na Wyspy Liparyjskie, a nie miejsce warte dłuższego postoju. Sam port to prosta, nieco chaotyczna mieszanka firm obsługujących wodoloty, wózków bagażowych i jednodniowych wycieczkowiczów zmierzających głównie na Lipari lub Vulcano, rzadziej akurat na Stromboli — najdalszą i najrzadziej odwiedzaną z głównych wysp w typowym harmonogramie jednodniowej wycieczki.
Dlaczego rejs trwa tak długo
Stromboli leży znacznie dalej od Milazzo niż Lipari czy Vulcano, a w zależności od konkretnej trasy i liczby wysp, przy których wodolot się zatrzymuje po drodze, rejs może trwać od dwóch do dwóch i pół godziny, a nie być szybkim skokiem. Rejs z Milazzo zaplanowany tak, by zastać zachód słońca nad Stromboli to jeden ze sposobów, by długość przeprawy zadziałała na twoją korzyść, a nie przeciwko tobie — docierasz na miejsce, gdy światło robi coś, na co warto patrzeć, a nie w płaskim południowym blasku.
Opóźnienie i jego przyczyna
Czterdziestominutowe opóźnienie, jak się okazało, gdy w końcu zapytałem, nie wynikało z usterki mechanicznej, tylko z decyzji o stanie morza — fala w rejonie jednego z pośrednich przystanków była wyższa, niż operator uznawał za bezpieczną i komfortową do podejścia, więc przesunięto odjazd, by warunki się uspokoiły, zamiast ryzykować trudną przeprawę przy mniejszym wyspiarskim nabrzeżu. Nikt wokół mnie nie wydawał się zaskoczony ani szczególnie poirytowany. Patrząc, jak rutynowo wszyscy inni przyjęli to opóźnienie, odniosłem silne wrażenie, że to po prostu tak wygląda podróżowanie na te wyspy, a nie jakieś nietypowe zakłócenie.
Sam rejs
Gdy już wypłynęliśmy, rejs okazał się bardziej wzburzony, niż się spodziewałem po jednostce tej wielkości — na tyle, że kilku pasażerów wyraźnie żałowało tego, co zjedli przed odjazdem, choć ja sam czułem się dobrze przez cały czas. Zamknięta kabina wodolotu oznacza, że morze ogląda się głównie przez zasolone szyby, a nie stojąc na otwartym pokładzie, co z początku mnie rozczarowało — dopóki alternatywa, czyli ponad dwie godziny wystawienia na bryzgi i wiatr, nie zaczęła brzmieć znacznie mniej kusząco.
Pierwszy znak Stromboli, jeszcze przed samą wyspą
Naprawdę uderzający moment nastąpił jeszcze zanim sylwetka wyspy stała się wyraźnie widoczna na horyzoncie: słaby, przerywany pomarańczowy blask nisko nad ciemniejącym niebem, który łatwo byłoby zbyć jako złudzenie światła, gdyby nie powtórzył się w tym samym rytmie kilka minut później. Stromboli wybucha mniej więcej nieprzerwanie, z małymi eksplozjami z aktywnego krateru co dziesięć do dwudziestu minut, a dostrzeżenie tego blasku z wody, zanim jakikolwiek inny kształt wyspy w ogóle się wyłonił, było naprawdę innym sposobem poznawania miejsca niż jakikolwiek przyjazd, jaki znałem gdzie indziej.
Dobicie do brzegu i wyspa z bliska
Podpłynięcie do małego portu Stromboli odbywa się na tle czarnych zboczy wulkanu wznoszących się prosto z wody — bez łagodnych podnóży, po prostu góra pnąca się pionowo od poziomu morza, usiana niskimi, białymi budynkami wioski skupionej blisko brzegu. Zejście na ląd wypadło niemal antyklimatycznie po samym rejsie — krótki spacer po trapie na cichy nabrzeże, gdzie na przybywających gości czekała garstka hotelowych bagażowych.
Co zrobiłbym inaczej
Zaplanuj zapas czasu w harmonogramie powrotnym, zwłaszcza jeśli robisz to jako długą jednodniową wycieczkę, a nie nocleg na miejscu — opóźniony rejs w jedną stronę, taki jak mój, może przełożyć się na napięte lub przegapione połączenie w drodze powrotnej, a jeśli spóźnisz się na łódź, nie ma szybszej alternatywy.
Promy i wodoloty po Sycylii oraz Stromboli: wejście na wulkan i obserwacja erupcji opisują praktyczną stronę planowania lepiej, niż mogę to zrobić na podstawie jednego rejsu, a Stromboli nocą podejmuje wątek dokładnie tam, gdzie ta historia się kończy, czyli od momentu, gdy w końcu dotarłem na wyspę.
Czy warto się przeprawić
Zdecydowanie tak, choć wybrałbym się tam, przyjmując niepewność zależną od morza jako część doświadczenia, a nie wadę wyprawy. Obserwowanie blasku wulkanu pojawiającego się na horyzoncie, zanim ukaże się sama wyspa, to coś, czego krótszy, spokojniejszy rejs na bliższą wyspę po prostu nie odda, a dodatkowy czas i chwilowy dyskomfort, gdy w końcu stanąłem na nabrzeżu Stromboli, wydawały się uczciwą ceną za to przeżycie.
Wycieczki na Etnę i wulkan na GetYourGuide
Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwując przez te linki, otrzymujemy małą prowizję bez kosztów dla ciebie.
Zdjęcie: nasze własne zdjęcie miejsca, nie zdjęcie produktowe operatora.


