Wspinaczka na Etnę o świcie
Etna

Wspinaczka na Etnę o świcie

Nasz przewodnik, Salvo, spotkał się z nami na parkingu przy Rifugio Sapienza o 4:15 rano, z już włączoną czołówką i tonem, który jasno dawał do zrozumienia, że jesteśmy spóźnieni, zanim jeszcze zdążyliśmy się odezwać. Zarezerwowałem to wejście specjalnie po to, by znaleźć się ponad turystycznym tłumem, na górze, zanim otworzy się kolejka linowa, i dokładnie to dostałem — razem z jaśniejszym niż jakikolwiek przewodnik turystyczny poczuciem tego, jak bardzo ta góra podporządkowuje się wyłącznie własnemu harmonogramowi, a nie niczyjemu innemu.

Przed świtem: chłód, przed którym nikt nie ostrzega

Tego popołudnia w Katanii było blisko 30°C. Na początku szlaku, na wysokości 1900 m, było jakieś 5°C, a wiatr sprawiał, że odczuwalna temperatura była jeszcze niższa — cieszyłem się, że zignorowałem instynkt, by spakować się lekko na sycylijską letnią podróż. Wycieczka trekkingowa z przewodnikiem, wykraczająca poza turystyczne szlaki, taka jak ta, którą zarezerwowałem, obejmowała wcześniej otrzymaną listę sprzętu — porządne buty, warstwę wiatroszczelną, rękawiczki — i każdy element tej listy okazał się mieć znaczenie już w ciągu pierwszych dwudziestu minut.

Chodzenie przy świetle czołówki po sypkim wulkanicznym popiele to osobna umiejętność, której nie posiadałem. Każdy krok lekko się zapadał i trochę osuwał przy cofnięciu stopy, a tempo grupy było zauważalnie wolniejsze, niż spodziewałem się po opisie wycieczki. Salvo nie wydawał się tym przejęty; jeśli już, to powolne tempo wydawało się celowe — rodzaj ostrożności, która bierze się z dokładnej znajomości zachowania terenu, a nie z optymizmu co do tego, jak szybko ludzie mogą się po nim poruszać w ciemności.

Moment, w którym niebo naprawdę się zmieniło

Gdzieś na wysokości 2600 m, może czterdzieści minut przed właściwym wschodem słońca, wschodnie niebo zaczęło przechodzić z czerni w głęboki, specyficzny błękit, którego żadne widziane wcześniej zdjęcie nie oddawało do końca. Grupa zatrzymała się nie dlatego, że Salvo ogłosił przerwę, ale dlatego, że każdy niezależnie zwolnił i odwrócił się na wschód mniej więcej w tej samej chwili. Pod nami światła Katanii i wybrzeża wciąż w pełni się paliły — całe uśpione miasto widoczne naraz z punktu widokowego, który wydawał się od niego zupełnie oddzielony.

Był to, bez przesady, absolutnie najlepszy moment całej dotychczasowej podróży — nie szczyt, nie żaden konkretny punkt orientacyjny, tylko właśnie to szczególne przejście światła, gdy własny cień wulkanu ciągnął się niewiarygodnie długo po chmurach pod nami, na zachód.

Dlaczego nie weszliśmy wyżej

Przed rezerwacją czytałem, że trasy z przewodnikiem sięgają czasem 2900–3000 m, w zależności od warunków, i po cichu liczyłem na górną granicę tego przedziału. Salvo sprawdził aktualizacje monitoringu parku, zanim jeszcze wyjechaliśmy z parkingu, a w połowie drogi powiedział nam, rzeczowym tonem kogoś stwierdzającego fakt, a nie przekazującego rozczarowującą wiadomość, że zawrócimy kilkaset metrów poniżej miejsca, do którego liczył, z powodu aktywności gazowej w jednym z kraterów szczytowych, która tego ranka czyniła zwykłą trasę niewskazaną.

Nikt w grupie się nie sprzeciwił, a z perspektywy czasu rozumiem, dlaczego tutejsi przewodnicy traktują to jako coś zupełnie rutynowego, a nie porażkę planowania. Etna to naprawdę czynny wulkan, a nie malownicze tło ze stałym punktem widokowym, i jego zasady zmieniają się wraz z aktywnością samej góry, a nie z niczyim harmonogramem. Nasz przewodnik po Etnie oraz erupcje Etny, popiół i bezpieczeństwo tłumaczą to dokładniej, niż doceniałem, zanim faktycznie stanąłem na tej górze i zobaczyłem, jak przewodnik stosuje to wobec mojego własnego poranka.

Co zobaczyliśmy zamiast tego

Zawróceni poniżej punktu pierwotnie zaplanowanego przez Salvo, i tak dotarliśmy do terenu naprawdę imponującego samego w sobie — świeże potoki lawy wciąż wyraźnie czarne i ostro odcinające się od starszej, bardziej zwietrzałej skały, rozrzucone niewielkie fumarole wypuszczające cienkie smugi pary ze szczelin w ziemi oraz widoki na zalesione zbocza północnej strony, których większość odwiedzających jadących kolejką linową po stronie południowej nigdy w ogóle nie widzi. Jeśli chcesz pełniejszego porównania tego, co oferuje każda ze stron góry, Etna: strona północna czy południowa warto przeczytać, zanim wybierzesz trasę.

Zejście i to, jak bardzo inaczej się je odczuwało

Schodzenie w pełnym świetle dnia po wejściu w ciemności było niemal jak inna wędrówka. Teren, który przy świetle czołówki wydawał się niepewny i śliski pod stopami, w świetle dnia okazał się całkowicie czytelny — dokładnie było widać, gdzie sypki popiół się osuwa, a gdzie grunt trzyma pewniej, co znacznie mniej stresowałoby wejście, gdybyśmy mieli tę wiedzę od początku. Schodząc z powrotem, zrozumiałem, dlaczego przewodnicy upierają się przy tej konkretnej porze tuż przed świtem, zamiast zwykłej dziennej wędrówki: podejście w ciemności jest naprawdę trudniejsze, ale nagroda — ten fragment zmieniającego się nieba nad uśpionym wybrzeżem — nie istnieje o żadnej innej porze.

Co powiedziałbym komuś, kto to rezerwuje

Rezerwuj najwcześniejszy wyjazd oferowany przez daną wycieczkę — nie dlatego, że wcześniej z natury znaczy lepiej, ale dlatego, że maksymalizuje to twój bufor czasowy, gdyby przewodnik musiał dostosować trasę do warunków, co zdarza się częściej, niż sugerują zdjęcia marketingowe. Spakuj się na prawdziwy chłód niezależnie od pory roku — spadek temperatury o 15–20°C względem wybrzeża jest realny i stały.

I wyrusz, już akceptując, że to odczyt góry przez przewodnika tego konkretnego poranka, a nie twoje własne nadzieje co do wysokości, na jaką dotrzesz, decyduje o trasie. Wycieczka trekkingowa z przewodnikiem skupiona na kraterach to rozsądna alternatywna rezerwacja, jeśli start tuż przed świtem nie pasuje do twojego planu, choć uważam, że poranna pora jest warta wcześniejszej pobudki.

Jedna rzecz, którą zrobiłbym inaczej

Przestałbym traktować „dotarcie na szczyt” jako cel, zanim jeszcze wyruszyłem z parkingu. Nikt oprowadzający po tej górze nie może obiecać takiego rezultatu na dany poranek, a zbyt mocne trzymanie się tego celu sprawiłoby, że naprawdę niezwykłe kilka godzin wydawałoby się rozczarowaniem zamiast tym, czym naprawdę było — prawdziwym, nieprzewidywalnym spotkaniem z czynnym wulkanem, który nie jest nikomu z nas winien konkretnego widoku.

Najlepsze wycieczki jednodniowe na Sycylii na GetYourGuide

Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwując przez te linki, otrzymujemy małą prowizję bez kosztów dla ciebie.

Zdjęcie: nasze własne zdjęcie miejsca, nie zdjęcie produktowe operatora.